Jak tłuszcze wielonienasycone wpływają na zdrowie zwierząt w kontekście niedoczynności tarczycy?

Z zainteresowania i zawodowo autor zajmuję się rolnictwem, m.in. żywieniem zwierząt, stąd studiując literaturę dotyczącą żywienia kur natrafiłem kilka lat temu na taki oto fragment opisujący jak za pomocą siemienia lnianego, lub oleju lnianego można sprawić, że kury będą wytwarzać “jajka bogate w tłuszcze z grupy Omega-3″… Już wtedy wywołał on u mnie pewne zdziwienie, bowiem jak coś tak dobrego i zdrowego jak tłuszcze wielonienasycone z grupy Omega-3 mogło wywoływać u kur niosek taki uszczerbek na zdrowiu?

Zwykle potrzeba około 15-20 dni by poziom omega-3 w jajkach osiągnął stałą, pożądaną ilość 300 mg na jajko. Przy długotrwałym żywieniu (siemieniem lnianym – W.M.) często wzrasta ilość przypadków krwawienia z wątroby u kur niosek, mimo, że rzadko kiedy zwiększa się śmiertelność.  Tego typu krwotoki występują nawet wtedy gdy zawartość witaminy E w diecie kur wynosi 100-250 IU na kg paszy, co jest  standardowym dodatkiem do diety zawierającej siemię lniane. Zaburzenie działania wątroby może stanowić problem jeśli wystąpią inne czynniki stresogenne.[1]

It usually takes 15-20 d in order for omega-3 content of eggs to plateau at the desired level of 300 mg/egg. With prolonged feeding there is often greater incidence of liver hemorrhage in layers, even though mortality is rarely affected. Such hemorrhaging occurs even in the presence of  100-250 IU vitamin E/kg diet, which is a  regular addition to flax-based diets. Disruption to liver function may become problematic if other stressors occur.[1]

 

Wyżej opisane problemy ujawniają się gdy udział siemienia lnianego w diecie kur wynosi 8-10% kcal. W przeliczeniu na procent kalorii, które pochodzą z tłuszczy z grupy Omega-3 to będzie do 2,3% kcal z kwas linolowego (ALA). W przeliczeniu na dietę ludzi, to będzie około 5 ml (1 łyżeczka) oleju lnianego.

Choroba żółtego tłuszczu u kotów

Wnętrzności kota, który zdechł na chorobę żółtego tłuszczu. Choroba spowodowana jest niedoborem witaminy E oraz selenu. Ten zaś spowodowany jest zwiększonym zapotrzebowaniem na te dwa składniki odżywcze z racji diety bogatej w tłuste ryby morskie. Tłuszcz ryb morskich jest bardzo wielonienasycony.

 

To “zdrowe” siemię lniane powoduje u kur nim żywionych uszkodzenie wątroby. Dodam, że kury jedzą je niechętnie i trzeba je do tego zmusić, np. poprzez ześrutowanie (zmielenie) i wymieszanie z innymi składnikami paszy. Dlaczego to jest istotne w kontekście niedoczynności tarczycy? Ponieważ spora cześć konwersji T4 (tyroksyny) – nieaktywnego hormonu tarczycy w T3 (trójjodotyroninę) – aktywną formę hormonu tarczycy zachodzi w wątrobie.

Jeżeli wątroba nie działa prawidłowo, np. dlatego, że zajęta jest minimalizacją zniszczeń spowodowanych przez wielonienasycone kwasy tłuszczowe (Zarówno z grupy Omega-3 jak i Omega 6), to nie będzie tak wydajnie wykonywać innych swoich funkcji, m.in. konwersji T4 w T3.

Wątroba odpowiedzialna jest za 70% konwersji T4 w T3 (trójjodotyroninę – aktywną formę hormonu tarczycy).

 

Teraz cytat z artykułu sponsorowanego przez Sano – jedną z głównych firm produkujących dodatki mineralno-witaminowe dla zwierząt hodowlanych w Polsce. Artykuł chwali zalety konkretnego produktu, który minimalizuje problemy związane z żywieniem “zdrowym” siemieniem lnianym:

Również w Polsce przeprowadzone doświadczenia wykazały, że dawka 500 mg/kg witaminy E w mieszance dla tuczników z 15% udziałem siemienia lnianego skutecznie zabezpieczała lipidy mięśnia najdłuższego grzbietu przed procesami utleniania w trakcie jego 3 miesięcznego zamrażalniczego przechowywania. Identyczną skuteczność wykazała też dawka 100 mg witaminy E w mieszance bez siemienia. Zatem dawka 150 mg, którą obecnie zaleca Sano, będzie niezwykle przydatna nie tylko dla świń, ale również dla człowieka. Nie możemy zapominać, że żywiąc zwierzęta również żywimy ludzi, a kto z nas nie chciałby zdrowo się odżywiać.

Proszę zauważyć jak zwiększa się zapotrzebowanie na witaminę E gdy spożywa się (przyznam, że duże) ilości siemienia lnianego. Gdy nie dostarczy się odpowiedniej ilości witaminy E, tłuszcz zawarty w mięśniach dosłownie psuje się i jełczeje (utlenia się) nawet w chłodni. Przy wyższych dawkach tłuszczy wielonienasyconych nawet najwyższe dawki witaminy E i selenu nie są w stanie zabezpieczyć zwierząt przed zapadnięciem na różne choroby spowodowane utlenianiem się tych podatnych na utlenianie tłuszczy. W skrajnych przypadkach dochodzi do stanów zapalnych tkanki tłuszczowej. Jeśli tkanka tłuszczowa jest bogata w wielonienasycone kwasy tłuszczowe, wymagane jest ciągłe “aktywne” unieszkodliwianie produkowanych przez nią w dużej ilości wolnych rodników.

Tłuszcze wielonienasycone z grupy Omega-3 łatwo psują się w temperaturze minus kilkunastu stopni Celsjusza. Jak bardzo podatne na utlenienie są w temperaturze 36,6-37* C (prawidłowej temperaturze ciała człowieka)?

 

~~~~

[1] “Commercial Poultry Nutrition” THIRD EDITION by STEVEN LEESON, Ph.D. Professor of Animal Nutrition oraz JOHN D. SUMMERS, Ph.D. Professor Emeritus, Department of Animal and Poultry Science, University of Guelph, Guelph, Ontario, Canada 2008

[2] “Znaczenie witaminy E w żywieniu świń” Pierwszy Portal Rolniczy

Artykuły na podobny temat

Comments

  1. Ateora says

    Oj wielu zwolennikom siemienia lnianego się to nie spodoba. Ale trudno kłócić się z faktami. Moi rodzice też dostrzegli, że pies nie lubi jeść niektórych rzeczy, np. margaryny. Warto obserwować inne zwierzęta:-) Bywają mądrzejsze od nas, nie ulegają wpływom reklam, trendom itd.:-)
    Pozdrawiam

      • Ateora says

        Wiedziałam, że człowiek siemienia lnianego nie trawi. Naturopaci radzą trzymać się z daleka od ziaren, które mają twarde skorupy – siemię, zboża. Ich zdaniem po to są te skorupy, żeby człowiek tego nie tykał.
        Aczkolwiek słyszałam o osobie, która miała na nadgarstku nieoperacyjnego guza wielkości moreli-mandarynki. A po miesiącu przyszła do lekarza na kontrolę bez guza. Okazało się, ze pani codziennie przez miesiąc przykładała siemię lniane (nie pamiętam czy zaparzone). Guz zniknął, mina lekarza bezcenna. Także siemię ma wiele twarzy:-)

        Dobrze, że piszesz o takich faktach:-) Ostatnio Zięba wspominał, ze co raz częściej ludzie leczą się u weterynarzy i lekami dla zwierząt – niektóre leki są skuteczniejsze w łagodzeniu bólu i mniej toksyczne.

        Może oglądałeś ten film: https://www.youtube.com/watch?v=PvnE1kEfbSY&feature=youtu.be Dziwny świat bo chyba wszyscy wiedzą co szkodzi a jednak nie możemy się tego pozbyć z naszego środowiska:-(
        Pozdrawiam

        • Wojciech Majda says

          Filmu raczej nie oglądałem, zapowiada się ciekawie, obejrzę go w weekend. Siemię lniane rzeczywiście ma pewne związku, które są korzystne dla zdrowia, prawdopodobnie chodzi o kanabinoidy.

          Swoją drogą kilka lat temu byłem na 1 randce z dziewczyną, która była przedstawicielem farmaceutycznym. Ona nie mogła oferować lekarzom drogich “szkoleń” czy “konferencji” naukowych, bo ona sprzedawała tanie leki (bodajże na nadkwasotę)… Mogła zaoferować lekarzom długopis, kubki, bloczki do wypisywania notatek, rękawiczki jednorazowe. Spytałem się, czy to działa i czy ma wpływ na wybór leku przez lekarza, bo aż nie mogłem uwierzyć. Odpowiedziała, że oczywiście…

          • Ateora says

            Twoja historia kojarzy mi się z książką napisaną przez byłego przedstawiciela handlowego Eli Lilly “Skutek uboczny śmierć. Czy wiesz jakie leki łykasz?”. John Virapen skończył psychologię, opisuje jakie metody stosował aby wpływać na lekarzy, żeby wyrabiać zyski. Jak tez on był manipulowany aby powiększać zyski dla firmy. Już jako dyrektor w Szwecji zapłacił łapówkę urzędnikowi szwedzkiemu aby ten pomimo niekorzystnych wyników badań wyraził zgodę na wprowadzenie prozacu na rynek. Prozac w badaniach powodował, że ludzie emocjonalnie zrównoważeni popełniali samobójstwo. Opisuje też jak wyznacza się cenę leku.

            Metody wielkiej farmy się zmieniają. W przyszłym roku chcą być przejrzyści również w PL i dlatego opublikują ile płacą lekarzom (z imienia i nazwiska) i za co. W USA już w tym roku publikują. Czytałam materiał, że polscy lekarze się martwią, że my (pacjenci) nie jesteśmy gotowi na przyjęcie tych informacji. Bo nie zrozumiemy, że za wykład 20-30 minutowy lekarz zarabia 40tys.

            Mam nadzieję, że po filmie nie uznasz, że straciłeś czas:-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *